Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
17. Obietnica do złamania.

Mój profil

archiwum

    2010
    Czerwiec
    Luty
    Styczeń
    2009
    Grudzień
    Listopad
    Wrzesień
    Lipiec
    Maj
    Kwiecień
    Marzec
    Luty

linki

ulubieni

marcus.blogasek.pl dropsik.blogasek.pl

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 11704 osób

Powered by blog 4u

Mocno naciągana historia

17. Obietnica do złamania.

     Myślałam, że jestem silna... Psychiczna, ale silna... Ale... Kuso! Zamknęłam się w pokoju i całą noc wypłakiwałam sobie oczy. Całe GW próbowało dostać się do mnie, by pocieszyć mnie (z powodu śmierci Cela) i zapewnić, że Kaoru przecież... Że sam mógł paść ofiarą. Renji wspólnie z Ikkaku chcieli wedrzeć się drzwiami, ale po 10 nie udanych próbach postanowili wejść oknem co również zakończyło się fiaskiem. Tak więc leżałam na łóżku i słuchałam cichego pochrapywania wiernych chłopców tuż pod drzwiami pokoju. Była godzina 5.40, a ja byłam zbyt zmęczona by płakać i zbyt pobudzona, by spać. To było chore, ale czy ja byłam normalna?
     Usiadłam i pozbierałam zasmarkane chusteczki higieniczne. Na bosaka podeszłam do śmietnika i wyrzuciłam je. Z westchnieniem założyłam cienki szlafrok i otworzyłam cicho drzwi. To co zobaczyłam mocno mnie zaskoczyło. Przed pokojem, na całej szerokości korytarzyka spało całe GW. Uśmiechnęłam się. Starając się ich nie obudzić przeszłam do schodów. W dół zjechałam po poręczy i już po chwili byłam w kuchni. Zdziwiłam się, że Ichigo został na noc. ~To było miłe z jego strony ^^. Kochane Grono Wtajemniczonych.~ Zaparzyłam herbatę i zaczęłam szykować śniadanie. Z początku chciałam uszykować tylko sobie, ale przyczłapanie się ludzi do kuchni był tylko kwestią czasu. Jak na życzenie pierwszy przyszedł Toshirou, a zaraz za nim Renji i Ikkaku. ~O ironio...~.
-W porządku?- Zapytał białowłosy.
-Tak. Nie musicie się o mnie martwić.- Odpowiedziałam wiedząc, że chłopak chciałby aby na prawdę wszystko było ok.
-Dzień dobry ^^.- Uśmiechnęła się Matsumoto siadając do stołu.
Przywitałam ją uśmiechem tak samo jak Ichigo i Yumichikę. Przez pierwsze 20 minut panowało milczenie. Tak jakby bali się odezwać, lub nie wiedzieli co powiedzieć. Czułam na sobie ich ukradkowe spojrzenia. Nie przeszkadzały mi, to było nawet ciekawe.
-Dzisiaj wracamy do Seireitei.- Pierwszy przerwał milczenie Toshirou.
Kiwnęłam głową nad kubkiem herbaty.
-Ktoś będzie cię odwiedzał.- Mówił dalej.- Myślę, że ktoś z nas dostanie rozkaz by cię pilnować.
     Przelotnie spojrzałam na Renjiego i Ikkaku. ~Byłoby fajnie, gdyby któryś z nich...Nie, lepiej nie.~
-Zobaczymy się jeszcze w takim wesołym składzie?- Zapytałam nie patrząc na nikogo.
-Na pewno.- Odpowiedział Toshirou.- W najbliższym czasie ty Ichigo będziesz jej pilnował.
-Co? O_o - Zapytał Truskawek.
-To co słyszałeś Kurosaki.- Powiedział Hitsugaya, a na mojej twarzy pojawił się mały uśmieszek.
-Spokojnie kapitanie.- Odstawiłam kubek.- Damy radę.
Popatrzyłam po nich wszystkich i uśmiechnęłam się szerzej.
-Co wy tacy sztywni? Ikkaku, Renji co z wami?- Zapytałam szturchając ich pod stołem stopami.
-Zastanawiam się co ci zrobić przed powrotem.- Uśmiechnął się Madarame złośliwie.
-Nic jej nie zrobisz.- Odezwał się Renji z identycznym uśmiechem.
-Ale za to ja ci zrobię Abarai ^^.- Mruknęłam mrużąc oczy.
 Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony. ~Cóż, nie tego się spodziewałeś, co? ^^~.
-To znaczy? O_o
-Obiecałam ci, że cię pomęczę prawda?- Uśmiechnęłam się szeroko i Matsumoto widząc minę czerwonowłosego, roześmiała się.
-N-no tak... O_o- Odpowiedział chłopak.
-A więc...- Przybrałam poważną minę i przesunęłam stopą po jego nodze.- Muszę się jakoś wyładować więc... Hmmm... Potrenujmy trochę ^^.
Renji zamrugał, a Ikkaku roześmiał się. Klepnął przyjaciela w plecy.
-Tylko uważaj później na siebie. Nie wiadomo co ci może uszkodzić.
-Heh, dzięki Ikkaku.- Uśmiechnęłam się do niego trochę krzywo.- Zepsułeś mi całą zabawę.
-Cała przyjemność po mojej stronie.- Odpowiedział złośliwe łysy.
~No od razu lepiej ^^'~.
     Tak więc ten dzień minął nam na prawdę w miłej atmosferze. Renji prócz paru otarć nie był specjalnie uszkodzony. Z resztą nie pozostał mi dłużny, za co byłam mu nawet wdzięczna. W pewnym momencie zniknęliśmy towarzystwu z oczu. Zaszyliśmy się za szopką na narzędzia w ogrodzie. Siedzieliśmy na trawie przytuleni do siebie mocno i czule. W życiu nie byłam tak szczęśliwa i zarazem smutna. Bawiłam się włosami Renjiego, które na moje życzenie rozpuścił. Szczerze nie chciałam, by odchodził na bliżej nie określony czas, ale nic nie mogłam na to poradzić.
-Saeko.
-Mhm...
-Wiem, że nie powinienem cię o to prosić, ale...
Spojrzałam na niego uważnie.
-Tak?
-Wiedz, że jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego... Do innej osoby.- Powiedział patrząc mi głęboko w oczy.- Dlatego chciałbym, byś mi coś obiecała.
~Ojej O_o...~.
-Tak?
-Obiecaj mi, że będziesz na mnie czekać. Że nie wyjedziesz...
-Obiecuję.- Uśmiechnęłam się do niego.- Będę tutaj, pod tym adresem z taką samą dostępnością.
Chłopak uśmiechnął się szczęśliwy i pocałował mnie. Pocałunek był mocny i długi. ~Będę czekać Renji, słońce ty moje... Oczywiście, łatwo jest skłamać.~
     Wieczorem pożegnałam się ze wszystkimi. Oczywiście nie zabrakło łez. ~Bo ja to zawsze muszę być tak wrażliwa T-T~. Pierwsza zniknęła za drzwiami Matsumoto, później po szybkim całusie Renji, Yumichika po przytuleniu. Toshirou po zwinięciu arbuza i w końcu Ikkaku po poczochraniu moich włosów i kuksańcu pod żebra (i pomyśleć, że zrobił to z przyjaznym uśmiechem). Drzwi zamknęły się i zniknęły.
-No to ja też już znikam.- Powiedział Ichigo.
-Ta. Na prawdę, było miło cię poznać lepiej Ichigo.- Uśmiechnęłam się do niego na co również odpowiedział uśmiechem.
-Taa. Ciebie też ^^. Trzymaj się.- Pomachał mi ręką i śmignął z ogrodu.
- No i zostałam sama.- Westchnęłam.
-Ej, a ja to co? Pies?- Odezwał się kundel.
Roześmiałam się głośno. ~No, może nie sama ^^"~.

PARĘ DNI PÓŹNIEJ.
     Rok szkolny w końcu się skończył. Wszyscy byli szczęśliwi i pełni życia. Rodzice jeszcze nie wrócili. Dzwonili, że mają problem z powrotem. Szczerze to tylko troszkę się przejęłam. ~Cóż przyzwyczajenie...~. Truskawkowi nie uszło uwadze moje zachowanie. Twierdził, że ostatnio jestem trochę bardziej nerwowa i zbyt cicha, ale cóż tak to jest jak... No właśnie.  Boję się mu wyznać, że od dłuższego czasu coś próbuje się ze mnie wydostać. Nie rozumiałam tego więc, czy on mógłby to zrozumieć? Wiem, że to chore myślenie, ale  nic innego nie przychodzi mi do głowy. Często śni mi się jedno i to samo- śmierć Ruu. Tylko pytanie dlaczego jestem później zła na siebie za... Za swoją nie ostrożność. Wiedziałam, że coś jest nie tak i to nawet bardziej niż bardzo źle. To wszystko było irytujące, ale i zarazem przerażające doznanie.
     Z czasem zrozumiałam o kim mówił kapitan Kurotsuchi. "...ona będzie musiała zginąć." Westchnęłam i oparłam głowę o szybę. Miałam wybór. 1) Czekać na przybycie kogoś z GW. 2) Czekać, aż zjawi się Kurotsuchi (by mógł sobie mnie pobadać dogłębnie- wciąż mi się to kojarzy z ginekologiem -_-). Albo 3) Udać się do kogoś, kto może mi pomóc.
Tak czy siak wiedziałam, że mam przekichane.

Koniec części 1


Głosuj (0)
saeko-bleach 2/02/2010 09:54:32 [Powrót] Komentuj

Monka

http://otoja.wjo.pl/
data: 29/07/2010 16:57:00
zalogowany
IP: zalogowany
Super!!Umiesz pisać dziewczyno!!!!
POzdrowionka i zapraszam do mnie